Jesteśmy, rośniemy kochamy, gadamy bez opamiętania.
Musze tu jakiś słownik małego stworzyć. Korzystam, każdą sekundę wyciskam jak cytrynę bo od jesieni do pracy wracam. I już tęsknię.
Mamo słyszę jakieś 100 000 razy dziennie. Drugie Tyle "Mami i Tati"i trzecie "siam".
środa, 6 lipca 2016
środa, 6 kwietnia 2016
Bociany doleciały.
Do mojej młodszej siostry - ciąża. Do szwagierki - adopcja. Za niedługo wylądują u drugiej szwagierki a moje niby dotarły z tej Afryki i zamieszkały w swoim gnieździe na podwórku ale nic z tego znowu.
Uparcie wspieram firmy produkujące test owulacyjne i ciążowe. A niedługo zasię szeregi w jakimś domu dla nerwowo chorych. Moja naiwność, ze już teraz będzie dobrze, ze zaraz drugie dziecko i będą razem się wychowywać, że już tyle się naczekaliśmy, że wystarczy.
Wcale nie łatwiej czeka się na drugie dziecko. Ani trochę. Tak samo boli. Tak samo ściska w sercu i tak samo rzuca co miesiąc na kolana. Może o tyle inaczej, że bardzo szybko trzeba te kolana otrzepywać i podnosić głowę. I czas nabiera takiego tępa, ze przeraża.
wiem, ze jest wiele kobiet, które chciałyby być w mojej sytuacji. Wiem i doceniam swój skarb. Ale boli i tak.
Synek to światełko życia mego.
Dodatkowo dobija mnie to co się dzieje w naszym kraju w polityce. Jak niby po stracie wyczekiwanego dziecka mam iść i tłumaczyć się, ze go nie zabiłam, Że chciałam, czekałam, pragnęłam a odeszło? Nie pojmuje.
niedziela, 20 marca 2016
Bociany.
Widziałam dziś dwie pary lecących bocianów :-)). Niestety nie do mnie leciały. Pomyślałam o tych wszystkich, którzy też czekają i mam nadzieję, ze dolecą do Nich te klekoty ;-)
My ząbkujemy. Nie jest łatwo ale trzeba przetrwać.
Wczoraj moje dziecię zrobiło pierwsze samodzielna, świadome kroki. Zupełnie zupełnie samiuśki. popłakałam się z dumy. Tak bardzo Kocham.
sobota, 5 marca 2016
Marzenia się spełniają ;-)
SCENA I
Matka pedantka wypucowała mieszkanie. Lustra lśnią dawno nieoglądaną czystością. Podpełza do największego mały Człowiek i daje kumplowi soczystego buziaka. I głaszcze go i "cacy robi". Mama patrzy na tatę, uśmiecha sie i mówi: "zawsze o tym marzyłam".
SCENA II
Wieczór, Mały Człowiek zasnął, godzina 20. Zapowiada się miły seans filmowy. Z sypialni Malucha wychodzi zadowolony tata i nagle krzyk i rzuca mięsem :"K...a!". Mama pędzi z kuchni zobaczyć co się stało a tata siedzi na kanapie z klockiem w ręku i z czułością stwierdza:"Zawsze o tym marzyłem."
Tak mało a cały świat.
czwartek, 3 marca 2016
Spotkanie mam i dzień świstaka
Od kilku tygodni usiłuję umówić się z koleżanka I - mamą siedmiomiesięcznej królewny. I niestety było już blisko blisko i okazało się, ze i przeprowadziła się do kawalerki i teraz nijak się spotkać bo jak jej L śpi to mój grasuje i na odwrót. I niby można bo czemu nie a jednak się nie da. Nie jestem panią własnego czasu.
Pytanie M. "Co jutro robisz"? To co wczoraj tydzień temu i dwa i miesiąc i pół roku. Trochę mnie to uspokaja a trochę przeraża, ze niemal z półgodzinną dokładnością wiem co będę robiła jutro, pojutrze, za tydzień o tej i o tej godzinie. Jeszcze niedawno byłam w stanie pakować się i dopiero ustalać cel wyjazdu. Potrafiłam ogołocić konto w kilka minut kupują kilka par butów (ps. od dwóch lat kupiłam tylko kilka par - to największy odwyk). Żyłam tym co dziś teraz zaraz. Pracowałam po 20 godzin na dobę i to latami nie chwilę.
A dziś? A dziś mam coś czego nie oddałabym za nic. I kogoś kogo kocham jak nigdy. Czy mi czasem zal? Tak. Czy żałuję - nigdy!
środa, 2 marca 2016
Hej ho hej ho do pracy?
No właśnie od kilku tygodni kołacze mi się po głowie ta myśl. Czy wrócić do pracy. Teoretycznie nie mam dokąd wracać bo przed zajściem w ciążę nie pracowałam zawodowo i teoretycznie nie muszę. Ale budujemy dom i w sumie by się przydało. Ale męża i tak nie ma prawie w domu a niedługo sezon i nie będzie go w ogóle i jeszcze mnie ma nie być. Ale im dłużej będę zwlekać tym zapewne trudniej będzie mi wrócić. No znaleźć pracę. Więc stanęło na ty, ze szukam pracy docelowej. Nie takiej aby iść tylko takiej, którą naprawdę będę chciała podjąć. Jak będę musiała pewnie łatwiej i szybciej podejmę decyzję. Tylko czy jesteśmy na to gotowi? Milion pytań i milion wątpliwości.
Tymczasem prawie wyszły Małemu czwórki. Wszystkie na raz. Znosi to bardzo bardzo dzielnie. Kochany Mały Człowiek.
czwartek, 11 lutego 2016
Mamy rok.
Dokładnie dwie minuty temu w tamtym roku usłyszałam pierwszy krzyk :-). Oj ile tych krzyjków i płaczu było później :-).
Myślę, ze synek zadowolony póki co z tego dnia. Dawno już nie było tyle czasu spędzonego we troje. Wspólne powolne śniadanko, spacerek. Mały w niewniebowzięty, że tatuuu jest z nami tyle czasu. Uważam, ze to najlepszy prezent jaki mogliśmy mu sprawić. Za nami pierwsza od baaardzo dawna tak spokojne noc. Tylko jedno przebudzenie na mleczko i dalej sen od 20 do 8 rano. Cudnie.
W życiu nie myślałam, ze można aż tak kochać.
Po drzemce dalej wspólne zabawy. no i nianiam. Muszę chyba pochować owoce z pola widzenia bo jak mówię, ze idziemy jeść to zasuwa do szafki na której stoją i pokazuje i woła "nianiam". Chociaż każde inne nianiam też znika w okamgnieniu. Zwłaszcza pieczony przez mamę chlebek ;-).
Subskrybuj:
Posty (Atom)