środa, 2 marca 2016

Hej ho hej ho do pracy?

No właśnie od kilku tygodni kołacze mi się po głowie ta myśl. Czy wrócić do pracy. Teoretycznie nie mam dokąd wracać bo przed zajściem w ciążę nie pracowałam zawodowo i teoretycznie nie muszę. Ale budujemy dom i w sumie by się przydało. Ale męża i tak nie ma prawie w domu a niedługo sezon i nie będzie go w ogóle i jeszcze mnie ma nie być. Ale im dłużej będę zwlekać tym zapewne trudniej będzie mi wrócić. No znaleźć pracę. Więc stanęło na ty, ze szukam pracy docelowej. Nie takiej aby iść tylko takiej, którą naprawdę będę chciała podjąć. Jak będę musiała pewnie łatwiej i szybciej podejmę decyzję. Tylko czy jesteśmy na to gotowi? Milion pytań i milion wątpliwości. 
Tymczasem prawie wyszły Małemu czwórki. Wszystkie na raz. Znosi to bardzo bardzo dzielnie. Kochany Mały Człowiek.

czwartek, 11 lutego 2016

Mamy rok.

     Dokładnie dwie minuty temu w tamtym roku usłyszałam pierwszy krzyk :-). Oj ile tych krzyjków i płaczu było później :-).
Myślę, ze synek zadowolony póki co z tego dnia. Dawno już nie było tyle czasu spędzonego we troje. Wspólne powolne śniadanko, spacerek. Mały w niewniebowzięty, że tatuuu jest z nami tyle czasu. Uważam, ze to najlepszy prezent jaki mogliśmy mu sprawić. Za nami pierwsza od baaardzo dawna tak spokojne noc. Tylko jedno przebudzenie na mleczko i dalej sen od 20 do 8 rano. Cudnie. 
W życiu nie myślałam, ze można aż tak kochać. 
Po drzemce dalej wspólne zabawy. no i nianiam. Muszę chyba pochować owoce z pola widzenia bo jak mówię, ze idziemy jeść to zasuwa do szafki na której stoją i pokazuje i woła "nianiam". Chociaż każde inne nianiam też znika w okamgnieniu. Zwłaszcza pieczony przez mamę chlebek ;-).

środa, 10 lutego 2016

....

      Piątkowa wizyta odbyła się dopiero wczoraj. Nasz lekarz niestety pomóc nam już nie może bo nie wie jak :-(. Skierował nas do kliniki leczenia niepłodności. jakiś czas temu obiecałam sobie, ze noga moja tam nie postanie. I dotrzymam słowa. Maż chce próbować. nie mogę mu zabronić. Szkoda, ze nie chce mnie zrozumieć. Eh. Dziwne to wszystko i takie wydaje mi się dziś niesprawiedliwe. 
Tymczasem jutro minie rok, odkąd moje serce żyje poza moim ciałem. Kocham najbardziej na świecie.

piątek, 5 lutego 2016

Poczekaj a zobaczysz....

     Ostatnio ciągle wszyscy pytają "A chodzi już?".  - Nie i w sumie nie wyraża chęci.  - O to poczekaj aż zacznie to zobaczysz.
I tak w sumie ciagle na cos czekam i mam zobaczyć. Od kiedy poinformowalismy o ciąży.
Już na początku:
- Teraz to Ci się zaczną mdłości i w ogóle humory i zachcianki.  (trochę było, ale bez przesady)
- "Kopie?" No jeszcze nie. "O to poczekaj dopiero da ci popalić. Jak nie będziesz mogła oddychać."
Niestety Mały był chyba wyjatkowo spokojny bo ani razu mnie nie kopnął tak, ze zabolało. Tylko sobie pomalutku plumkał.
- "Boisz się porodu?" No trochę tak. Ale chyba do przeżycia bo jednak dzieci się rodzą. "Poczekaj a zobaczysz" No zobaczyłam a raczej poczułam dość boleśnie".
- "Jak Mały". No jak to noworodek je i śpi. "Poczekaj a zobaczysz." - ???
- "Raczkuje" No tak ma 7 miesięcy więc tak. "O to teraz będzie..."- ???
- "Zmartwienia, teraz? Poczekaj aż pójdzie do gimnazjum>" WTF? No to  mam dużo czasu.

Ciekawe ile ludzie mają do powiedzenia na temat wychowania innych dzieci. ja jakoś nigdy specjalnie nie zabierałam głosu w tych sprawach. No ale w sumie: "będziesz miała swoje to zobaczysz". No i teraz mam i dalej średnio mnie interesuje jak inni wychowują swoje dzieci.Już przywykłam, ale na początku bardzo mnie irytowały uwagi typu: "A co mu będzie od kostki czekolady? mama nie da? Baba da.- Ale on ma alergie na mleko. aaaaaa
- Na dwór z nim nie idziesz. - Katar ma a przecież ciągle pada i wieje, ze chyba wózek porwie. - Trzeba go hartować.>????!!!




środa, 27 stycznia 2016

Otrzepujemy kolana.

     Wstajemy, otrzepujemy kolana poprawiamy koronę i do dzieła. Tylko co ja mam zrobić???
Czekamy na wizytę niestety dopiero piątek w przyszłym tygodniu :-(.
Ostro mnie sponiewierała ta niepłodność nieproszona. Mimo, że jest Malutki nigdy mnie tak jeszcze nie ogłuszyła i nie wyłączyła z życia. Takie rzeczy nie powinny zdarzać się nikomu. Trudne dni za mną ale nic zmienić nie mogę. Jakże się łudziłam, ze  teraz wszystko będzie już z górki (no bo ile można). Że nowy dom a w nim dwoje -troje dzieci. Ja już w wyobraźni żyłam tym życiem z cała gromadka. Zawsze mówiłam, ze "jak dzieci podrosną" nie jak "Antek". A tu bolesna weryfikacja planów. Wiem, co usłyszę u lekarza, zresztą ostrzegał, ze może tak być. Ale postaram sie cierpliwie (?!?) poczekć.
Tymczasem gdyby któraś z Was miała jakiś sprawdzony sposób na katar u dziecka to poproszę bo mi już ręce opadają. 

czwartek, 21 stycznia 2016

Co dalej?

     Odebraliśmy wyniki, jest gorzej niż źle. Nie wiem co robić, nie mam siły dziś o tym myśleć.

wtorek, 19 stycznia 2016

Nowy Rok, Nowa Nadzieja.

     Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Już na sali poporodowej, gdy patrzyłam na mojego malucha chciałam drugi dziecko. Postanowiliśmy, że zaczniemy starać się o rodzeństwo dla synka gdy tylko będzie to możliwe. I tak się staramy od prawie pół roku. I nic. Cały koszmar zaczął się na nowo. Monitoring cyklu, badanie hormonów, teraz czekamy na wnyki męża. I tu mam największe obawy. Bo niby po zabiegu parametry się poprawiły ale o jakieś 0,5% a zaczynalismy od zera :-(. Stwierdzam wiec, ze Mały jest wymodlonym w Watykanie cudem. Wyniki w czwartek. Zwariuje do tego czasu.
i ZNOWU IRYTUJĄ MNIE PYTANIE : "Kiedy drugie?" Chyba juz czas? Czy ja wiem - raczej ludzie nie decydują sie tak szybko.
Padło pytanie: "Co jeśli sie nie uda?Jeśli bedzie coś nie tak? Ja już nie mam siły ciagać sie po lekarzach."
on: Porozmawiamy o adopcji!!!!!!! - jednak cuda dzieją się codziennie.
W rodzinie zostaliśmy uznani za dziwadła gdyż uwaga uwaga: Nie wyprawiamy Małemu ROCZKU. Będziemy my i On. Juz mi zbrzydło tłumaczenie, ze Mały się meczy, źle znosi takie imprezy, ze dla Niego za dużo bodźców i później kilka dni odchorowuje. Nie zrozumiał absolutnie nikt. Na stwierdzenie "I tak przyjadę" Odpowiadam, ze nas niestety nie będzie w domu. Wiedziałam, ze nie będzie łatwo ale nie , ze aż tam.
Tymczasem mamy już 8 zębów i kolej ne zapalenie ucha :-(. 
Potrzymajcie proszę trochę kciuki. 
I polecam film "Moje córki krowy". Każe się zastanowić nad tym co w życiu ważne.